Łk 11, 5-13 (BT)
55 Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, 66 bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. 77 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. 88 Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 11 Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».
“Copyright © 2021 National Council of Churches of Christ in the United States of America. Used by permission. All rights reserved worldwide.”
Refleksja on Łk 11, 5-13 (BT)
Inspiracja - 2026-10-08 Codzienna Modlitwa
Moja mama miała taki uroczy zwyczaj, kiedy bardzo zależało jej na tym, by ktoś spełnił jej prośbę. Nie wiem, jak wyglądały jej wcześniejsze przygotowania, ale byłem już przyzwyczajony do tego, że przychodziła do mnie, mówiąc, że potrzebuje, abym przekazał jej prośbę odpowiedniej osobie. Z jakiegoś powodu sądziła, że być może znam jakieś tajne hasło, które zapewni, że prośba spotka się z przychylnością. Niedługo potem wracała, by potwierdzić, że prośba została spełniona, i prosiła, żebym koniecznie wrócił do owej osoby i złożył podziękowania. Myślę, że lubiła mieć pewność, że cieszy się dobrą opinią w odpowiednich kręgach.