Otwórz się na łaskę poznania boskości i człowieczeństwa Chrystusa

Góra Tabor to miejsce, w którym Piotr, Jakub i Jan ujrzeli Jezusa w blasku Jego chwały. Dostrzegli boskość, którą skrywała Jego ludzka natura. Ten dzień stanowi początek wiary apostołów w to, kim jest Jezus, oraz w Jego boskie życie. W swoim człowieczeństwie i całej swojej tożsamości jest On obrazem Boga. Rozpoznali Go, ponieważ znali Go jako człowieka. A potem usłyszeli głos, który powiedział: „To jest mój Syn umiłowany” (Mt 17, 5).

Ten głos zabrzmiał już wcześniej – podczas chrztu Jezusa. Wtedy jednak usłyszał go tylko Jezus. Teraz Jezus objawia się swoim uczniom jako Syn Boży. „To jest mój Syn umiłowany”. Ciekawe jest to, co następuje potem. Bóg mówi wówczas: „Słuchajcie Go”. Słuchanie Słowa Bożego jest jedną z najważniejszych łask chrześcijanina. Podczas Mszy św. kłaniamy się przed miejscem Słowa – to Chrystus przemawia w czytaniu Słowa – tak samo jak kłaniamy się przed chlebem i winem na ołtarzu. W Słowie i w Sakramencie Jezus przemawia i jest obecny w Kościele.

Jezus mówił również o przyszłości, dając apostołom do zrozumienia, że ten dzień zostanie doceniony dopiero wtedy, gdy zmartwychwstanie. Wtedy dopiero pojmą pełne znaczenie Przemienienia Pańskiego i będą mogli przez jakiś czas zastanawiać się, co oznacza „zmartwychwstanie”.

Piotr, Jakub i Jan zapamiętali ten dzień na zawsze. Piotr napisał o nim nawet w swoim pierwszym liście. Możemy otworzyć się na tę łaskę poznania boskości i człowieczeństwa Chrystusa oraz głębokiej wiary w naszych sercach, że pewnego dnia zostaniemy przemienieni, tak że nasze śmiertelne ciała staną się podobne do Jego.

Donal Neary SJ, „The Sacred Heart Messenger”, sierpień 2024 r.

Czytaj więcej

Naszym celem jest życie w pełni w obecności Boga

Kiedy pozostajemy w dobrych relacjach z Bogiem, zły duch próbuje nas wytrącić z równowagi, wywołując w nas niepokój, frustrację, niezadowolenie i smutek. Nie powinniśmy wkraczać na jego pole działania, ulegając pokusie, ani wdając się w spór ze szkodliwymi myślami lub podszeptami. Jeśli to zrobimy, prawdopodobnie przegramy walkę. Zamiast tego powinniśmy spokojnie powrócić do obecności Boga. Jak mówi Księga Wyjścia: „Pan będzie walczył za was; wy tylko musicie pozostać spokojni” (Wj 14,14).
Przykład Maryi uczy nas, że prawdziwa radość wynika z jedności ze źródłem wszelkiej prawdziwej radości: Bogiem. Im bardziej jesteśmy zjednoczeni z Bogiem, tym mniej niepokoją nas obawy, lęki i cierpienia. Nie musimy bronić się przed tymi atakami, ponieważ sama obecność Boga jest naszą obroną. Nawet gdy Maryja była jeszcze na ziemi, wydawało się, jakby już była w niebie, ponieważ przebywała w pełni w obecności Boga, nieustannie wielbiąc Tego, który napełniał ją światłem i radością. A gdy jej życie zbliżało się ku końcowi, światło, które zawsze jaśniało w jej sercu, stawało się coraz intensywniejsze. Podnosiło całą jej istotę ku górze, jakby chciało wyrwać ją z ziemi i unieść tam, gdzie jej duch już się wznosił, aby mogła śpiewać swoje piękne Magnificat we wdzięczności Bogu na wieki wieków.

Thomas Casey SJ, Smile of Joy: Mary of Nazareth

Czytaj więcej

Kontemplacja – długie, pełne miłości spojrzenie na rzeczywistość

Wypatrujemy śladów Boga wszędzie wokół nas i staramy się odnaleźć boskie życie w samym sercu rzeczywistości. Ignacy nie pozostawił szczegółowych wskazówek dotyczących tego, ile czasu jego naśladowcy powinni poświęcać na modlitwę. Zamiast tego prosił, abyśmy zawsze mieli Boga przed oczami.
To właśnie jest kontemplacja w działaniu. Jest to trudne zadanie, ale wiemy, jak to jest wykonywać jakąś czynność – przyjemną czy nieprzyjemną – myśląc o kimś innym. Spotkałem migrantów pracujących w kopalniach diamentów w RPA. Wytrzymywali długie godziny w głębi ziemi, aby wysłać pieniądze do swoich rodzin
Kontemplację opisuje się jako „długie, pełne miłości spojrzenie na rzeczywistość”. Właśnie tak Bóg patrzy na nasz świat. Potem Bóg „przystępuje do działania” i interweniuje w naszej sprawie. W tym sensie Bóg jest „kontemplacyjny w działaniu”. Tak samo, oczywiście, jest z Jezusem. Modli się, pracuje, cierpi, ale zawsze w obecności swojego Ojca. Ma serce pełne rozeznania, dlatego może powiedzieć: „Zawsze czynię to, co Mu się podoba” (J 8, 29). Jako Jego towarzysze staramy się Go naśladować. To nie przypadek, że pierwsi jezuici chcieli być znani jako „towarzysze Jezusa”.

Brian Grogan SJ, Finding God in All Things

Czytaj więcej

Bóg obiecuje, że zawsze będzie z nami

Podczas liturgii i lektury Biblii powinniśmy mieć oczy i uszy szeroko otwarte, aby wychwycić liczne wzmianki o tym, że Bóg jest „z” nami i z innymi swoimi wybranymi sługami, tak abyśmy mogli w pełni docenić teologiczne znaczenie tych wzmianek. Powinno to zachęcić nas do docenienia głębi i wszystkich implikacji tego pozornie prostego, powszechnego pozdrowienia, które jest nam, chrześcijanom, tak dobrze znane, że często umyka naszej uwadze: „Pan z wami”. Słysząc te słowa z ust kapłana podczas Mszy św., powinniśmy regularnie zatrzymywać się i zauważyć, że nie jest to tylko błogosławieństwo; zawsze jest to również wyzwanie. Jak widzimy w całości Biblii, zakłada ono uprzednie szczególne powołanie, które osobiście otrzymaliśmy od Boga. Powinno nam ono przypominać, że Bóg obiecuje być zawsze „z” nami, tak jak zmartwychwstały Jezus obiecał to swoim uczniom (Mt 28, 20), niezależnie od – a nawet właśnie z powodu – naszych niedoskonałości, aby Bóg mógł poprzez nas realizować to, o co nas prosi w obecnym momencie naszego życia. O to właśnie chodzi.

Jack Mahoney SJ, Glimpses of the Gospels

Czytaj więcej

Ciesz się, zachwycaj się i podziwiaj rzeczywistość, w której żyjemy

Nasze zmysły wewnętrzne i zewnętrzne odgrywają ważną rolę w prowadzeniu pełnego życia. Niemowlęta w pierwszych miesiącach życia w dużej mierze „uczą się” poprzez zmysły. Dorośli mają tendencję do nadmiernego polegania na intelekcie w poszukiwaniu prawdy. W rezultacie nie potrafimy czerpać z bogactwa, jakie oferuje nam wyostrzona świadomość zmysłowa. Dla niektórych to ostatnie może być nieobecne, ale nie odczuwane jako strata. Życie pełnią życia jest bardziej prawdopodobne, gdy jesteśmy w pełni zakorzenieni w codziennym świecie, w którym się znajdujemy, wykorzystując zarówno zdolności racjonalne, jak i zmysłowe. Jeśli pragniemy żyć z większą głębią, niezbędna jest dbałość o nasze zmysły. Innymi słowy, musimy stworzyć chwile, w których świadomie po prostu „stoimy i patrzymy, słuchamy i czujemy, wąchamy i smakujemy”.
Wydarzenia w naszym życiu często przeżywamy raczej automatycznie, niż świadomie. W przypadku niektórych czynności i okoliczności jest to po prostu konieczne. Na przykład podczas jazdy samochodem nie możemy być świadomi każdego ruchu, jaki wykonujemy hamulcem lub kierownicą. Potrzebujemy jednak chwil – miejmy nadzieję, że kilku dziennie – kiedy celowo pozwalamy sobie na delektowanie się, czerpanie radości i zachwyt nad konkretną rzeczywistością, w której faktycznie żyjemy. Przykłady mogą być następujące: zwracanie uwagi na dźwięki otaczające nas na ruchliwej ulicy, widok z okna biura, konsystencja i/lub smak jedzenia, które spożywamy, wewnętrzne piękno osoby, z którą rozmawiam, a także dostrzeganie piękna tego, kim jestem. Podsumowując, musimy pozwolić, by wewnętrzny i zewnętrzny świat zmysłów wzbogacał nas zarówno w zwyczajnych, jak i w tych bardziej niezwykłych chwilach. Ukryte chwile mogą okazać się klejnotami, które sprawiają, że życie jest warte przeżycia, a może nawet „pełne cudów”. Catherine McCann, Spirituality and the Senses: Living Life to the Full

Czytaj więcej

Nauka – punkt wyjścia wiary

Wiara daje odpowiedź na pytania takie jak: Dlaczego istniejemy? Jaki jest sens życia? Dlaczego istnieje coś, a nie nic? Fizyka jądrowa, chemia czy matematyka nie potrafią odpowiedzieć na te pytania. Nie leży to w zakresie ich kompetencji. Pytanie, na które naukowiec chce znaleźć odpowiedź, brzmi: jak działa nasz świat. Przez wieki ludzie myśleli i wierzyli, że odpowiedź na to pytanie znajdą w Biblii. Minęło zaledwie kilka stuleci, odkąd chrześcijanie zaczęli analizować te pytania, i proces ten wciąż trwa.
Wiele osób twierdzi, że wierzyło w dzieciństwie, ale straciło wiarę, gdy odkryło naukę. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że wiedza wielu ludzi na temat wiary ogranicza się do tego, co wiedzieli o niej w dzieciństwie. Nic dziwnego, że takie przekonanie zostaje podważone w konfrontacji z myśleniem naukowym. Dla innych to właśnie uprawianie nauki stanowi punkt wyjścia na drodze wiary: kto lub co stoi u źródła tego niesamowicie pięknego kosmosu?

Nikolaas Sintobin SJ, Did Jesus Really Exist? And 51 other questions

Czytaj więcej

Zostaliśmy obdarzeni łaską

W swoich listach Paweł często wypowiada się z poczuciem, że został obdarzony wielką łaską Bożą. Chociaż jest „mniejszy od najmniejszych spośród wszystkich świętych” (ochrzczonych), powierzono mu „szczególną łaskę”. Łaska, o której mówi Paweł, to Ewangelia, która odkrywa tajemnicę Chrystusa. Paweł jest pełen podziwu dla „głębi, jaką dostrzegam w tajemnicy Chrystusa”. Jest w pełni świadomy, że ta powierzona mu łaska wiąże się z odpowiedzialnością. Jest powołany, by być sługą tej Ewangelii, którą został obdarowany, odpowiedzialnym za głoszenie jej tym, którzy nigdy jej nie słyszeli, i postrzega siebie jako „szafarza”, któremu Pan powierzył wiele i który teraz musi wykazać, że jest godny tego, co mu powierzono. Wszyscy zostaliśmy obdarowani na różne sposoby przez Pana. Zostaliśmy ochrzczeni w Chrystusie; otrzymaliśmy udział w Jego Duchu; powierzono nam Ewangelię; jesteśmy członkami Ciała Chrystusa, Kościoła; przyjmujemy Jego przyjście jako Chleb życia w Eucharystii; doświadczamy Jego miłosiernej obecności w sakramencie pojednania. Jako godni zaufania szafarze otrzymaliśmy od Pana wiele. Jako „wierni i roztropni” szafarze musimy nadal cenić liczne łaski, które otrzymaliśmy od Boga, i żyć tym, co nam zostało powierzone. Zostaliśmy obdarzeni łaską przez Pana, abyśmy mogli obdarowywać innych tym, co otrzymaliśmy.


Martin Hogan, The Word of God is Living and Active

Czytaj więcej

Tylko Bóg wie, co będzie dalej

Obecne globalne działania na rzecz ochrony i odbudowy Ziemi są inspirowane i umożliwiane przez Ducha Bożego, Dawcę Życia. „Duch Święty nad pochylonym światem czuwa z ciepłym sercem i, ach! jasnymi skrzydłami” (G. M. Hopkins). Ludzkość nie jest sama w walce o sprawę beznadziejną. Prorocze głosy ze wszystkich stron wspierają ten wyjątkowy moment w historii, pełen łaski i wyzwań. Odkrywamy, że to, co wydaje się stracone i nie do odzyskania, może znów ożyć, tak jak w przypadku gatunków ratowanych przed wyginięciem czy sadzenia wielkiego zielonego muru drzew na afrykańskich pustyniach. Nieograniczona mądrość i dynamika wszechświata, które dotychczas kształtowały rzeczywistość, są dla nas dostępne: nie dryfujemy w kosmicznej izolacji, ale jesteśmy zanurzeni w morzu Boskiej energii, przekraczającej wszelkie pojmowanie. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, modlić się z głębi serca i być gotowi na wiele cierpień, wiedząc, że Boska moc działa w nas, aby zrealizować Boże zamierzenia wykraczające poza nasze nadzieje i marzenia (Efezjan 3:20). W obliczu globalnego kryzysu jesteśmy również świadkami zaskakującego, choć kruchego, wzrostu wspólnoty ludzkości. Ludzie wszystkich wyznań i niewierzący łączą siły we wspólnej sprawie, co odpowiada głębokiemu pragnieniu Boga, abyśmy wszyscy byli jednością w powszechnej harmonii (J 17, 11).
Boskie przymierze ze stworzeniem trwa na wieki: „Gdy ujrzę tęczę na obłokach, będę pamiętał o moim wiecznym przymierzu z każdym żywym stworzeniem na ziemi” (Rdz 9, 16). „Gdy wysyłasz swojego Ducha, odnawiasz oblicze ziemi” (Psalm 104:30). Jak mówi biskup Desmond Tutu: „Tylko Bóg wie, co będzie dalej!”
Brian Grogan SJ, Creation Walk: The Amazing Story of a Small Blue Planet

Czytaj więcej

Śniąc Boże marzenie

Ignacy powiedział, że możemy znaleźć Boga w naszych najgłębszych pragnieniach. To niezwykłe stwierdzenie, jeśli zastosujemy je w praktyce. Spędzanie czasu na marzeniach o naszych najgłębszych pragnieniach może po prostu wprowadzić nas w świętą przestrzeń.

Oto kolejna niezwykła myśl. Bardzo mądry przyjaciel powiedział jakiś czas temu, że jeśli powiemy Bogu „Tak”, Bóg sprawi, że to „Tak” się wydarzy, nawet jeśli to, czemu mówimy „Tak”, jest czymś, czego nie planowaliśmy w życiu lub czymś, do czego nie czujemy się zdolni. Innymi słowy, nasze „Tak” wypowiedziane z pozycji wiary jest podatnym gruntem dla Bożego działania. Pomyślmy o „tak” Maryi, wypowiedzianym przed aniołem, które sprawiło, że Jezus przyszedł na świat.

To wszystko nie ma nic wspólnego z nami; nie ma nic wspólnego z rzeczami materialnymi. Jest to o wiele głębsze i bardziej znaczące dla naszego życia i życia ludzi wokół nas. Możemy nawet nie postrzegać siebie jako „zyskujących” cokolwiek w ziemskim sensie. Po prostu łączymy się z Bogiem. Śnimy Boże marzenie.

Składając to wszystko razem, jeśli marzymy o Bożym marzeniu dla naszego życia, odnajdujemy nasze najgłębsze pragnienia, daleko poza powierzchownymi zachciankami, i mówimy Bogu „Tak”, możemy zobaczyć, jak Boże marzenie dla nas i naszego świata się spełnia. To jest Dobra Nowina!

Brendan McManus SJ i Jim Deeds, Emerging from the Mess

Czytaj więcej

Nasze życie może wymagać dostrojenia

Jakiś czas temu, podczas wakacyjnego weekendu w Londynie, wybrałem się do jednego z moich ulubionych kościołów w Londynie, St Martin in the Fields. W ciągu ostatnich kilku lat oferował mi on spokojną, modlitewną przestrzeń na rozpoczęcie wakacji. Tego ranka, gdy wszedłem do kościoła, zdałem sobie sprawę, że nie będzie to takie spokojne doświadczenie. Z przodu kościoła znajdował się duży fortepian. Siedział, a raczej klęczał przy nim, stroiciel fortepianów. Pracował, wielokrotnie uderzając jeden klawisz i dokonując drobnych zmian w jej wysokości przez… cóż, nie jestem pewien, jak działała jego magia!

Usiadłem, zamknąłem oczy i próbowałem się modlić. Ale dźwięki, te dźwięki wciąż do mnie docierały. Trudno mi było je zignorować na rzecz modlitwy. Po chwili zdałem sobie sprawę, że dałem się wciągnąć w te dźwięki i zmiany wysokości tonów, które ledwo mogłem wychwycić. Wysokie dźwięki opadały. Te zbyt niskie – podnosiły się. Stało się to dla mnie sposobem na modlitwę. Podczas tej modlitwy uderzyło mnie, że w naszym życiu istnieje wiele sposobów, w jakie możemy być nieco rozstrojeni. Są obszary, które są „za niskie”, gdzie odczuwamy przygnębienie, smutek, osłabienie lub brak energii. Są też obszary naszego życia, w których jesteśmy zbyt ostrzy – zarówno wobec siebie, jak i wobec innych. W ten sposób możemy być w niezgodzie z nami samymi i z innymi. Być może potrzebujemy dostrajania, abyśmy mogli żyć w harmonii z samym sobą, z innymi oraz z Bożym planem dla nas. Bóg, poprzez modlitwę, pragnie nawiązać z nami kontakt.

Brendan McManus SJ i Jim Deeds, Emerging from the Mess

Czytaj więcej